
Osoba prowadząca sklep gastronomiczny, sklep spożywczy lub sklep specjalistyczny musi mierzyć się ze szczególną konkurencją: dużymi sieciami handlowymi. Supermarkety sprzedają wędliny, często w cenach, do których mały sklep nie jest w stanie się zbliżyć, a klient doskonale o tym wie.
Obszar, na którym można konkurować, jest inny — chodzi o produkty, które nie trafiają do dużych sieci handlowych. Nie z powodu jakości rozumianej abstrakcyjnie, lecz z przyczyn praktycznych: niektóre wędliny są produkowane w ograniczonych ilościach, wymagają wyjaśnienia klientowi i nie sprawdzają się na półce bez kogoś, kto potrafi o nich opowiedzieć. To właśnie produkty, przy których sklep z osobą stojącą za ladą ma strukturalną przewagę.
Prosciutto crudo, salami, mortadela: to produkty dostępne wszędzie, od dyskontu po lokalny sklep gastronomiczny. Sklep, który buduje ofertę wyłącznie na nich, stawia się w trudnej sytuacji, ponieważ klient ma natychmiastowy punkt odniesienia, a porównanie dotyczy wyłącznie ceny.
Inaczej jest w przypadku produktu, którego klient nie znajdzie nigdzie indziej. Gdy sklep jest jednym z niewielu miejsc, w których można kupić daną rzecz, porównanie cen traci na znaczeniu, a rozmowa się zmienia: nie mówi się już o tym, ile produkt kosztuje w porównaniu z supermarketem, lecz o tym, czym jest i dlaczego warto go spróbować.
Osoba robiąca codzienne zakupy idzie do supermarketu. Ktoś, kto wchodzi do specjalistycznego sklepu, robi to z innego powodu: szuka czegoś konkretnego, potrzebuje porady albo przygotowuje okazję, która zasługuje na szczególną uwagę. W żadnym z tych trzech przypadków cena nie jest najważniejszym czynnikiem.
Istnieje także rosnąca grupa klientów, którzy świadomie wybierają produkty wysokiej jakości i mają możliwość, by za nie zapłacić. Często poznali daną wędlinę podczas podróży, w restauracji lub na wakacjach i próbują odnaleźć ten konkretny smak. Nie chcą produktu podobnego — chcą właśnie tego. Takie oczekiwanie można spełnić wyłącznie autentycznymi produktami, a sklep, który ma je w asortymencie, staje się punktem odniesienia.
Gdy wprowadza się nową linię, pojawia się pokusa, by objąć wszystkie kategorie. W przypadku włoskich wędlin lepiej działa odwrotne podejście: wybrać kilka produktów i dobrze je poznać. Lada z pięcioma wędlinami, o których sprzedawca potrafi opowiedzieć, sprzedaje więcej niż lada z piętnastoma produktami, o których nikt nic nie wie.
Ograniczony wybór ma także praktyczne zalety: łatwiej zarządzać rotacją, mniejsze jest ryzyko niesprzedanego produktu, a utrzymanie stałej oferty w czasie jest prostsze. Pozwala również zbudować wyraźną tożsamość zamiast ogólnego asortymentu.
Określenie „włoskie wędliny” niewiele mówi, ponieważ każdy region ma inną tradycję wędliniarską. Budowanie asortymentu wokół konkretnego terytorium jest skuteczniejsze: daje historię, o której można opowiedzieć, pozwala wyjaśnić, dlaczego produkty są wytwarzane właśnie w taki sposób, i odróżnia ladę od miejsc oferujących ogólny asortyment. Sprawdza się to za granicą, gdzie regionalne pochodzenie dopiero trzeba odkryć, ale także we Włoszech: sklep poza Toskanią, który oferuje autentyczne toskańskie wędliny, daje klientom coś, czego nie znajdą tuż za rogiem.
Toskania ma na przykład rozpoznawalną tradycję: wędliny o wyrazistych aromatach, charakterystyczne użycie dzikiego kopru włoskiego oraz dojrzewanie, w którym smak jest ważniejszy od miękkości. To konkretne elementy, które można wyjaśnić klientowi i które ułatwiają zrozumienie wyboru.
To, ile trzeba wyjaśnić, zależy od miejsca sprzedaży. Za granicą klient, który widzi na etykiecie słowo „finocchiona”, często nie wie, czego się spodziewać, dlatego potrzebuje dwóch lub trzech podstawowych informacji: jaki to rodzaj wędliny, jaki ma smak i jak się ją spożywa. We Włoszech nazwa jest znana, ale nadal trzeba wyjaśnić, czym dana finocchiona różni się od innych: kto ją produkuje, w jaki sposób i jak długo dojrzewa. W obu przypadkach wystarczy jedno zdanie, a nie wykład.
To samo dotyczy guanciale, o którym wielu klientów słyszało w kontekście carbonary, ale nigdy go nie kupiło, oraz sbriciolony, która jest młodszą wersją finocchiony i ma zupełnie inną konsystencję. Dobrze napisany opis wykonuje znaczną część pracy.
W przypadku nieznanego produktu degustacja jest najskuteczniejszym narzędziem sprzedaży i nie ma dla niej prawdziwej alternatywy. Cienki plaster ukrojony w chwili zakupu przekonuje skuteczniej niż jakikolwiek opis, ponieważ pokonuje jedyną rzeczywistą przeszkodę: klient nie kupi czegoś, jeśli nie wie, czy mu to zasmakuje.
Wielu klientów nie kupuje produktu, ponieważ nie wie, co z nim zrobić. Praktyczna sugestia rozwiewa wątpliwości: z czym go łączyć, w jakim daniu wykorzystać i jak przechowywać po otwarciu. Także tutaj wystarczy niewiele, ale informacja musi być konkretna.
Dla sklepu, w którym produkty kroi się na miejscu, naturalnym wyborem jest cały kawałek: pozwala podać produkt świeżo pokrojony, co jest właśnie powodem, dla którego klient wchodzi do sklepu gastronomicznego zamiast wziąć opakowanie z supermarketu. Wymaga jednak miejsca, odpowiedniej rotacji i umiejętności zarządzania rozpoczętym kawałkiem.
Porcja pakowana próżniowo jest łatwiejszą w zarządzaniu alternatywą, przydatną w przypadku produktów o wolniejszej rotacji lub do przetestowania nowej pozycji przed zaangażowaniem się w cały kawałek. Gotowe plastry mają natomiast sens w sprzedaży samoobsługowej, obok lady obsługowej, dla klientów, którym się spieszy.
Wiele sklepów stosuje połączenie obu rozwiązań: całe kawałki produktów sprzedawanych najczęściej, przy których krojenie na miejscu robi różnicę, oraz porcje pakowane próżniowo w przypadku pozostałej części asortymentu.
Rozsądny pierwszy asortyment powinien obejmować znany produkt, który budzi zaufanie klienta, na przykład prosciutto crudo, uzupełniony o dwie lub trzy specjalności trudne do znalezienia gdzie indziej. Znane produkty przyciągają ludzi do lady, a specjalności dają powód, by wrócić.
Po kilku tygodniach dane sprzedażowe powiedzą resztę: które produkty rotują, które za każdym razem wymagają wyjaśnienia, a które sprawdzają się tylko przy określonych okazjach. To na tej podstawie należy korygować asortyment, a nie na podstawie prognozy przygotowanej na początku.
Cztery lub pięć pozycji wystarczy, by zbudować rozpoznawalną ofertę. Ograniczony asortyment łatwiej poznać, opowiedzieć o nim i nim zarządzać, a także zmniejszyć ryzyko niesprzedanego produktu na początkowym etapie.
To zależy od rotacji. Całe kawałki mają sens w przypadku produktów sprzedawanych najczęściej, przy których krojenie na miejscu jest częścią usługi. Porcje pakowane próżniowo lepiej sprawdzają się przy pozycjach o wolnej rotacji oraz przy testowaniu nowego produktu przed zaangażowaniem się w duży kawałek.
Wystarczą trzy informacje: jaki to rodzaj wędliny, jaki ma smak i jak się jej używa. Jasny opis spełnia dużą część tej funkcji, ale w przypadku mniej znanych produktów degustacja nadal pozostaje najskuteczniejszym narzędziem.
Mają tę samą bazę — mięso wieprzowe i nasiona kopru włoskiego — ale różnią się czasem dojrzewania i charakterem. Finocchiona jest chroniona oznaczeniem IGP i znana w całych Włoszech: dojrzewa dłużej i ma zwartą konsystencję. Sbriciolona jest spożywana na młodo, po kilku dniach dojrzewania, i jest tak miękka, że kruszy się przy krojeniu — stąd jej nazwa. To właśnie ze względu na tę cechę jest typowo toskańską specjalnością.
Dojrzewające wędliny mają inne wymagania dotyczące przechowywania niż produkty świeże. Szczegółowe zalecenia różnią się w zależności od produktu i zawsze są podane na etykiecie: przed zaplanowaniem wyposażenia warto sprawdzić je u dostawcy.
Il Poggetto to rzemieślniczy zakład wędliniarski, którego siedziba i produkcja znajdują się w medycejskiej gminie Poggio a Caiano w Toskanii. Produkujemy dojrzewające i gotowane wędliny z włoskiego mięsa wieprzowego, wytwarzane ręcznie i dojrzewające w naszych pomieszczeniach. Sklepom i punktom gastronomicznym oferujemy całe kawałki oraz porcje pakowane próżniowo; wyceny można zamówić online, a odpowiedź otrzymać tego samego dnia.